Nie
Nie chce mi się i już. Wszedłem tutaj żeby wreszcie coś tu poprawić ale mi się nie chce. Więc nie zrobię tu nic.

Nie chce mi się i już. Wszedłem tutaj żeby wreszcie coś tu poprawić ale mi się nie chce. Więc nie zrobię tu nic.

Nowy semestr się dziś zaczyna, wraz z nim kolejna fala smutków i żali, które wypadałoby gdzieś uzewnętrznić zamiast je tłamsić w środku na darmo. Dlatego też ogłaszam wielki comeback mojej zajebistej osoby na moim zajebistym blogu. Przepraszam, że tak długo trwała moja nieobecność, ale miałem… yyy… no, pewne interesy do załatwienia. Brzmi to wiarygodnie?
No w każdym razie wróciłem aby rywalizować z emo martynką o miano najgorszego bloga w historii Internetu, więc teraz jest tak:
Fajnie, że przez ten czas kiedy nic się tutaj nie działo ilość odwiedzin tak bardzo się nie obniżyła. To tylko potwierdza moją teorię o tym, jakoby ludzie wchodzili tutaj tylko po to, żeby popatrzeć się na gołe panny. Właściwie to ich tu nie ma, ale tacy ludzie to desperaci i szukają wszędzie. Dlatego zwykle odwiedziny te są jednorazowe.
Tym, którzy jednak zdecydowali się przeczytać tutaj coś, również dziękuję. Największe słowa uznania należą się jednak tym, którzy coś skomentowali w przypływie weny twórczej. Ten nieoceniony wysiłek psychofizyczny jaki włożyli w wyrażenie swojego (najczęściej niepochlebnego, a więc wiedzeni irytacją i rozgoryczeniem moją głupotą) zdania na jakiś temat za pośrednictwem tutejszych komentarzy zasługuje na wszelkie uznanie.
Dzięki za to, że tak ochoczo komentujecie recenzję “Avatara”. Po jej lekturze dzisiaj dochodzę do wniosku, że jest słaba jak mechanicy Kubicy w Renault. Ale może to i dobrze – wystarczy napisać coś wyjątkowo durnego, aby wzbudzić zainteresowanie ludzi. Wiele osób tak robi karierę, zwłaszcza w polskim szoł biznesie, więc czemu nie ja? Ważnym plusem napisania czegoś kontrowersyjnego jest zainteresowanie gawiedzi, a przecież o to mi chodziło, cobym do siebie pisać nie musiał, tylko komuś dzień uprzyjemniał moim tekstem. Cóż, na razie prawie mi się udało – poza tym, że innym dzień raczej psuję.
W kwestii psucia dnia jeszcze – na dzisiaj zapowiadam trzecią część kwachowych niczym ogórki kiszone przez nasze babcie dowcipów, więc ci, którym mało mojej osoby na następne miesiące i ci, którym za mało jeszcze humor popsułem – zapraszam na wieczór!
Posted: February 22nd, 2010
at 7:24am by soofka
Tagged with niczym gandalf pod helmowym jarem, powrót
Categories: Blog
Comments: 1 comment
Nie wiem co ta scena ma w sobie. Być może to ta piosenka (Elvis Presley – A little less conversation), być może jej znakomite wykonanie. Być może fakt, że to film klasy B (”Live A Little, Love A Little”). Może to sama postać wspaniałej Michele Carey i jej niesamowity taniec w środku ujęcia? Wreszcie, być może to sam król rock’n'rolla, wielki Elvis Presley, robi tutaj na mnie takie wrażenie. Cokolwiek by to nie było – mogę to oglądać w nieskończoność.
Posted: January 19th, 2010
at 9:59pm by soofka
Tagged with a little less conversation, elvis presley, live a little love a little, michele carey
Categories: Internet
Comments: 3 comments
Kojarzycie dzisiejsze reklamy Nike Football? Pojawiają się głównie przy okazji większych imprez piłkarskich, więc może jeszcze nie teraz, ale za te pół roku, przy okazji Mistrzostw Świata, na pewno naoglądamy się dość popisów znanych piłkarzy w ramach różnych akcji promocyjnych typu Joga Bonito. Tymczasem ja pragnę przypomnieć wam stare reklamy Nike Football, te, którymi sam jarałem się na podwórku z kolegami, te, w których występowali między innymi Cantona, Maldini czy Davids. Mi w pamięć zapadła szczególnie ta z meczami w klatce, ale wrzucam tutaj także kilka zarówno od niej starszych, jak i młodszych.
Którą wy pamiętacie najlepiej?
» Nike Football – Good vs Evil
» Nike Football – Cage Tournament
» Nike Football – Cage Tournament Sequel
» Nike Football – Secret Mission
» Nike Football – Brazil vs Portugal (EURO2004 Commercial)
» Nike Football – Brazil at the airport
Na koniec już bardziej współczesna, w pełnym wymiarze czasowym i ze wszystkimi bajerami. Fajny pomysł i wykonanie, jak dla mnie – jedna z lepszych!
» Nike Football – Take it to the next level (Full Lenght)
Posted: January 18th, 2010
at 10:51am by soofka
Tagged with commercial, nike, nike football, piłka nożna, reklama
Categories: Internet
Comments: 1 comment
Wreszcie udało się wygospodarować trochę wolnego czasu i napisać jakiś tekst. Obawiam się, że stało się to kosztem snu przez część nocy, ale nie żałuję – warto było obsmarować od góry do dołu żałosne “dzieło” Jamesa Camerona pt. “Avatar”. Mam nadzieję, że moje bezczelne i pretensjonalne krytykanctwo was zadowoli!
» Dużo hałasu o słabiutki film – “Avatar”
Na koniec nie omieszkam pochwalić się jeszcze, że zdobyłem kolejną książkę Terry’ego Pratchetta. Kiedy tylko uporam się z nauką, wrzucę dwie kolejne recenzje – “Świat Finansjery” i “Muzyka Duszy”, obie pozycje autorstwa wspomnianego Anglika. Tymczasem życzę miłej lektury najnowszego tekstu!
Posted: January 17th, 2010
at 3:34pm by soofka
Tagged with avatar, james cameron, recenzja, tekst
Categories: Tekstownia
Comments: No comments
Z małym opóźnieniem, ale wiem, że wielce wyczekiwana – oto druga porcja Słodko-kwaśnych dowcipów. Miłego zakwaszania umysłów.
Pani w szkole prosi dzieci, aby zaproponowały jakieś zmiany w wystroju sali. Na to zgłasza się Jasio:
- Ja to bym pierdolnął różowy szlaczek na suficie – oznajmia.
- Jasiu! Marsz do dyrektora!
Dyrektor, dowiedziawszy się o zajściu, wezwał ojca Jasia. Gdy siedzą już w trójkę w jego gabinecie, dyrektor mówi:
- Jasiu, powiedz tacie to, co powiedziałeś pani podczas lekcji.
- Pani zapytała co byśmy zmienili w wystroju sali – tłumaczy się Jasio – więc powiedziałem, że pierdolnąłbym różowy szlaczek na suficie.
Ojciec wielce oburzony zwraca się do Jasia:
- Tego się po tobie, synu, nie spodziewałem. Przecież to by chujowo wyglądało.
Poszedł facet na zawody w baloniarstwie i nieźle wypadł.
Księża i zakonnice postanowili zagrać mecz piłki nożnej. W pewnym momencie jeden ksiądz strzela, ale piłka przelatuje daleko obok bramki.
- O kur… zeszła mi!
- Nie mów tak, bo zostaniesz ukarany – radzi mu oburzona zakonnica.
- Masz rację, przepraszam, już nie będę – odpowiada ksiądz.
Jednak znów, gdy ów ksiądz dostał piłkę i oddał strzał, lecz znów daleko obok bramki, krzyczy wniebogłosy:
- O kur… zeszła mi!!!
- Nie mów tak bo naprawdę zostaniesz ukarany! – radzi ta sama zakonnica.
- Przepraszam, teraz już naprawdę nie będę.
Sytuacja powtarza się kilkukrotnie, aż w końcu, po n-tym razie, z nieba strzela piorun i trafia zakonnicę. Po chwili słychać głos z góry:
- O kur… zeszła mi.
Pasek od spodni goni dupę po lesie. Dupa uciekła, dotarła do chatki dobrej wróżki i poprosiła, żeby wróżka zamieniła ją w ptaszka. Po godzinie ptaszek siada na gałęzi drzewa. Podchodzi do niego pasek od spodni i mówi:
- Ale dupa!
- Nie jestem dupa, jestem ptaszek!
- To zaśpiewaj!
- Pryk, pryk!
Smażą się dwa jajka na patelni, jedno mówi do drugiego:
- Ale tu gorąco!
A drugie na to:
- O kurwa! Gadające jajko!
Przychodzi baba do lekarza, cała w muchach.
- Co pani dolega?
- Zostałam zmuszona.
Pływają dwie rybki w akwarium i o czymś dyskutują. Dyskusja jest coraz bardziej zażarta, w końcu dochodzi do kłótni i rybki obrażone na siebie nawzajem odpływają w dwie różne strony. Mija jakiś czas, widać, że jedna z rybek mocno się zastanawia, po czym podpływa do drugiej i mówi:
- No dobrze, przyjmijmy, że nie ma Boga, w takim razie: KTO zmienia wodę w akwarium?!
Siedzi kilku informatyków i cały czas nawijają o komputerach. W końcu jeden mówi:
- Słuchajcie, pogadajmy o czymś innym np. o dupach.. .
Nastąpiła chwila ciszy i konsternacja… W końcu jeden się odzywa:
- Moja karta graficzna jest do dupy.
Ranek, po imprezie w Kanie Galilejskiej… Ludzie ostro skacowani, jeden zdobył się na błagalne westchnienie:
- Wyślijcie kogoś po wodę… – Po czym zaraz się zreflektował: – Tylko nie Jezusa!
- Dzień dobry, poproszę o opakowanie kwasu acetylosalicylowego.
- Chodzi o panu o aspirynę?
- Być może, nie mam pamięci do nazw.
Idzie sobie ulicą urocza dziewczyna z lodem. Podchodzi do niej chłopak:
- Nie chciałbym cię urazić, ani nie chciałbym, żebyś mnie źle zrozumiała, ale chciałbym, żebyś mi dała polizać.
Dziewczyna mocno zdziwiona, ale że uprzejma, to wyciąga w kierunku chłopaka rękę z lodem. Na to on mówi:
- Wiedziałem, że mnie źle zrozumiesz…
Na pracowniczy bal maskowy przyszli:
- sekretarka w masce kota,
- księgowa w masce królika,
- dyrektor w masce lwa,
- administrator sieci w masce 255.255.255.0.
Czym się roni słoń od fortepianu?
Fortepian można zasłonić, ale słona nie da się zafortepianić.
Czterech dresiarzy jedzie swoim odjechanym BMW. W pewnym, niefortunnym momencie walnął w nich maluch. Wkurzeni dresiarze wysiedli i podchodzą do malucha, jeden z nich wybił szybę, wyciągnął przez nią kierowcę i mówi:
- No, to teraz Ci wpierdolimy!
- Ależ panowie, to nie jest sprawiedliwe, ja tu jestem sam – słaby, mały, a was jest czterech…
Dresiarze odwrócili się by omówić sytuację i po chwili odwracają się i jeden z nich mówi:
- No dobra, to Łysy i Gruby są z tobą…
Na polance w środku Stumilowego Lasu siedzi Puchatek przy ognisku i piecze kiełbaski. Przychodzi Kłapouchy, więc Puchatek go grzecznie zaprasza, żeby się przyłączył. Kłapouchy siada przy ognisku, razem sobie pieką te kiełbaski, ale coś gadka się nie klei. Więc Kłapouchy, żeby rozluźnić atmosferę, zaczyna się Kubusiowi zwierzać:
- Wiesz Puchatku, ja to właściwie nie lubię Prosiaczka…
Na co Puchatek:
- To nie jedz.
Na koniec, podobnie, jak w poprzedniej edycji, mała próbka humoru Monty Pythona. Pozdrawiam!
Posted: January 16th, 2010
at 3:56pm by soofka
Tagged with dowcip, kawał, kwas, monty python, żart
Categories: Słodko-kwaśne dowcipy
Comments: 2 comments
Przychodzi taki moment na przełomie grudnia i stycznia, kiedy podsumowujemy mijający rok pod różnymi względami. Większość z tych podsumowań jest nudna i zbędna, ale kilka to prawdziwe perełki, które pozwolą nadrobić zaległości na wielu wartościowych polach. Tak też jest w przypadku wielkiej encyklopedii mądrości – polskiej Nonsensopedii.
“Różowy Słoń” i “Biały Kruk” to dwa plebiscyty na, kolejno, najlepszy artykuł i najlepszą grafikę, które zostały upublicznione na tym szacownym serwisie w roku 2009. Każdy zarejestrowany tam użytkownik może zagłosować. Mimo wszystko nie chodzi tu chyba o samo głosowanie, a o to, że zebrane zostały w jednym miejscu wszystkie najlepsze tematy, jakie tam się przewinęły w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Cała góra ciekawej lektury i zabawnej grafiki to smakowity kąsek dla każdego, kto ma kilka godzin wolnego.
» “Różowy Słoń” publiczności 2009 @ Nonsensopedia
» “Biały Kruk” publiczności 2009 @ Nonsensopedia
A teraz coś z zupełnie innej beczki. Informacja nie tyle śmieszna czy interesująca, co po prostu ważna. Otóż prawdopodobnie najlepsza aplikacja służąca do odtwarzania muzyki na komputerze, foobar2000, doczekała się wreszcie finalnej wersji. O ile zdążyłem zauważyć, przy odpalaniu starszych wersji nie pojawia się żadna wiadomość o dostępnej aktualizacji, więc warto o tym wspomnieć zwłaszcza, że na pewno wszyscy użyszkodnicy tego oprogramowania chętnie zaprzyjaźnią się z foobarem2000 v1.0.
» Download foobar2000 v1.0 @ foobar2000.org
Informacje ze świata. Wszyscy przeżywaliśmy horror karnawałowego balu przebierańców w zerówce. Pewna mała dziewczynka, o której ta historia opowiada, również. Z tym, że w jej przypadku było chyba po tysiąckroć gorzej. Jej ojciec został poproszony o przygotowanie dla niej stroju kanarka. Niestety, skrewił.

Niestety nie wiemy, jak ta przygoda się zakończyła. W linku więcej zdjęć dziewczynki-kanarka.
» Kostium kanarka @ sadistic.pl
Dzisiaj w kąciku muzycznym klimaty reggae. Oto przed wami gość, o którego istnieniu jeszcze do niedawna nie miałem pojęcia, być może dlatego, że nie interesuję się specjalnie tym gatunkiem muzyki. W każdym razie jego głos i muzyka, przynajmniej w tym kawałku, bardzo mnie przekonują. Może teksty trochę za bardzo populistyczne, aczkolwiek przesłanie jak najbardziej słuszne. Przed wami Ras Luta – Miłość w każdym domu.
PS Chciałbym gorąco poprosić o klikanie w te gwiazdki na dole każdego wpisu, staram się testować różne techniki pozycjonowania (właściwie w dużej mierze po to stworzyłem tego bloga), więc chciałbym sprawdzić jak spisuje się ta konkretna. Bez waszej pomocy mi się to nie uda. Z góry dzięki!
Posted: January 16th, 2010
at 2:53pm by soofka
Tagged with foobar, foobar2000, kanarek, nonsensopedia, ras luta
Categories: Niecodziennik
Comments: 1 comment
Dzisiejszy Niecodziennik zaczynamy od filmu, który wstrząsnął całym Internetem. I tym razem, niestety, nie jest to zabawne. Wszyscy fani wielkiego Beara Gryllsa, człowieka, który miał przeżyć koniec świata, człowieka, który nie cofnie się przed niczym, nawet przed zjedzeniem surowej zebry, wypiciem krwi jaka czy wyciśnięciem wody z żołądka wielbłąda lub odchodów słonia – wszyscy jego fani dowiedzieli się. Tak, moi mili – panu Gryllsowi w jego podróżach TOWARZYSZY KAMERZYSTA.
Dla niedoinformowanych – gość, o którym mówię, to zbliżający się do czterdziestki Anglik, były komandos, podróżnik, specjalista od survivalu. Popularność zdobył jako prezenter show “Man vs Wild” (”Ultimate Survival”, “Szkoła Przetrwania”), w którym zrzucają go z helikoptera w środek jakiejś puszczy, pustyni, lodowca albo innego niegościnnego miejsca i pokazują, jak przez kilka dni błąka się tam, serwując nam kolejne, jakże przydatne techniki przetrwania (widziałem wiele odcinków, wiem teraz jak przetrwać między innymi na Saharze czy w Puszczy Amazońskiej albo w Górach Skalistych. Wow.).
Więc w czym problem? Otóż zdaje się, że niektórzy nie zdawali sobie sprawy, że to tylko zabawa. To znaczy – wysoka jakość obrazu i piękne krajobrazy same się nie zrobią, podobnie jak wiele sytuacji, o których autor chciałby opowiedzieć najprawdopodobniej nie będzie miało miejsca podczas jego kilkudniowej, być może nawet kilkugodzinnej wizyty w danym rejonie. Zresztą nie bez powodu na początku programu jesteśmy uprzejmie informowani: NIEKTÓRE SCENY SĄ INSCENIZOWANE. Muszę jednak przyznać, że nawet mając tego świadomość nie spodziewałem się takiej perfidii ze strony ekipy filmowej.
Dla tych, których interesuje więcej informacji na ten temat, zapraszam na stronę autora filmu z YouTube’a. Fakt – skala ściemniania w tym wypadku jest duża, większość scen kręcona jest kilka metrów od autostrady, Bear nawet nie kieruje się w stronę oceanu, a właściwie teleportuje się z miejsca na miejsce nawet o 50 mil. Mimo wszystko nadal jest dla mnie niesamowitym gościem i nie przyłączę się tym razem do tłumu flame’ujących. A tym, którym żyłka się trochę przesadnie napięła z tej okazji, proponuję na rozluźnienie parodię programu Gryllsa autorstwa ekipy z CollegeHumour.
» “Man vs Wild” Fail @ volcanochaser.smugmug.com
Przechodzimy do dalszych, mniej ważnych informacji ze świata. Znów na horyzoncie jawi się straszliwe widmo parytetu, o którym nie omieszkałem już wspomnieć na tym blogu kilka dni temu. Podczas gdy Unia Europejska powoli forsuje ten szatański pomysł, lider w rankingu propagowania idei wolności, równości i idiotowatości (przepraszam, tylko tak się rymowało), Szwecja, wycofuje się z tego projektu, ponieważ… dyskryminuje on kobiety. Jak to możliwe? Otóż okazuje się, że grupa absolwentek liceów nie mogła dostać się na wymarzony kierunek, ponieważ połowę miejsc zajęli mężczyźni, nawet ci z gorszymi predyspozycjami. Co ciekawe – mimo tego, że uczelnia postąpiła zgodnie z prawem, niedoszłym studentkom i tak przyznano grube odszkodowanie. Bo czemu nie?
Jaki z tego morał? Okazuje się, że jednak są rzeczy, które kobiety wykonują lepiej od mężczyzn i jedną z nich jest właśnie aplikowanie na beznadziejne studia. Apeluję: nie odbierajmy im tej możliwości!
» Kobiety cierpią przez równouprawnienie @ sfora.pl
Pora na informacje z kraju. Za nami osiemnasty finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak widać nie tylko Jurek Owsiak i chore dzieci pragną się dorobić na spędzie bydła, ale i państwo swoją część zabierze. Jak donosi gazetaprawna.pl, przedmioty wystawione na licytację w ramach WOŚP-u podlegają podatkowi. Ponadto obowiązek jego spłaty ciąży na kupującym. Wprawdzie dotyczy to tylko licytacji, ale kto wie, czy przypadkiem nam wszystkim nie przyjdzie zapłacić podatku od kwoty wpłaconej na serduszka. Szkoda, że piękna idea zbiórki pieniędzy dla potrzebujących przerodziła się nie tylko w święto dla motłochu, ale i cel zaskakująco pomysłowych regulacji prawnych.
» “Licytację z WOŚP trzeba wykazać przed fiskusem” @ gazetaprawna.pl
Dość gorzkich żali na dziś, pora na pożywkę dla ducha. Cóż mogę wam zaproponować dziś, w 618 rocznicę nadania praw miejskich Chełmowi? Może dziś coś znanego. Chciałem wam zaproponować Lenny’ego Kravitza, ale to byłoby raczej lamerskie. Wobec tego może Fool’s Garden – Lemon Tree?
Posted: January 14th, 2010
at 8:42pm by soofka
Tagged with bear grylls, fail, man vs wild, parytet, podatek, równouprawnienie, wośp
Categories: Niecodziennik
Comments: 1 comment
Przykro mi, że w ostatnim czasie nie popisuję się aktywnością jeśli chodzi o pisanie nowych treści na bloga. Dzisiaj też się nie popiszę specjalnie. Mam mnóstwo rzeczy na głowie, a wierzcie mi, nie są to rzeczy proste ani niepotrzebne. W swoich priorytetach stawiam tego blogaska dość wysoko, ale nie ponad zaliczeniem semestru na studiach. W związku z tym, że od października bimbałem ile tylko się dało, teraz pokutuję – nie mam nawet czasu dobrze zastanowić się nad typami bukmacherskimi. Musicie mi więc wybaczyć, moi Wierni Czytacze, być może już jutro wygospodaruję parę chwil. Zebrałem mnóstwo informacji do Niecodziennika, parę fajnych filmików i fotek, które pewnie już jutro okażą się przeterminowane (ach ten Internet), wszystko chciałbym okrasić ładnym tekstem, jak to mam w zwyczaju, ale to wymaga chwil paru. Toteż dzisiaj skromnie, jeden super kwasowy filmik z YouTube’a. Do usłyszenia!
PS A propos kwasów, przypominam, że już w piątek druga część Słodko-kwaśnych dowcipów. Wiem, że nie możecie się doczekać najsłabszych i najkwaśniejszych żartów, jakie można sobie wyobrazić, więc powoli zaczynam wybierać jakieś perełki, coby druga edycja gorszą od pierwszej się nie okazała.
Posted: January 13th, 2010
at 11:13pm by soofka
Tagged with Blog, nudy, youtube
Categories: Blog
Comments: No comments
Oto przed wami mój nowy pomysł na ciekawy projekt – własny dziennik. Właściwie to tylko w pewnym sensie dziennik, bo nie pojawia się codziennie, a profesjonalny dziennik przypomina tylko nieco. Poza tym informacje, które się w nim pojawiają są raczej niecodzienne, więc chyba oczywiste jest, że jedyną słuszną i poprawną nazwą, jaką mogłem mu nadać, jest właśnie ta, którą mu nadałem (captain obvious!): “Niecodziennik”.
Dzisiejszy, premierowy numer zaczniemy od informacji ze świata. Otóż, jak donosi Interia.pl (ale również Gazeta Krakowska), czeka nas globalne ochłodzenie. To ciekawa propozycja od najwyższej klasy światowych specjalistów, zwłaszcza w kontekście globalnego ocieplenia, które było na topie parę lat temu. Widać dziś trendy się zmieniły i wystarczyło parę dni mrozu, żebyśmy jednak doszli do wniosków, że czeka nas epoka lodowcowa. Oczywiście wszystko jest winą naszego negatywnego oddziaływania na otaczające nas środowisko, podobnie jak to miało miejsce w wypadku globalnego ocieplenia. Prawdopodobnie -55 stopni Celsjusza gdzieś w Stanach Zjednoczonych to wina używania przez nas dezodorantów i przesadnie mocnego zakręcania słoików.
» Teraz czas na ochłodzenie klimatu @ Interia.pl
Aby oderwać się od tutejszego mrozu, kolejne info przybywa z gorącej Wenezueli. Tamtejszy prezydent, Hugo Chavez, ogłosił, że byłby rad, gdyby telewizje produkowały i emitowały więcej socjalistycznych telenowel zamiast kapitalistycznego gówna, które, jego zdaniem, powoduje, że dzieciaki biorą narkotyki i kradną. Myślę jednak, że motyw dawania każdemu pojawia się w każdej porządnej operze mydlanej (vide “Moda na sukces” i Brooke a.k.a. “open source”), więc zupełnie nie wiem o co się rozchodzi. Może za mało czerwieni?
» Prezydent oczekuje socjalistycznych telenowel @ Interia.pl
L’Osservatore Romano, biuro prasowe Watykanu, podjęło się krytyki “Avatara”. Zdaniem kościelnych film jest płytki i denny, mało w nim prawdziwych, głębokich emocji i refleksji, za to dużo technologii. Zdaje się, że, mimo dość słabej pozycji w dzisiejszym społeczeństwie, Kościół Katolicki nadal stara się odzyskać rolę instytucji opiniotwórczej. Zupełnie zrozumiałe jest, że ludzie nie zgadzają się z każdą jego opinią, nawet tą rozsądną, panuje przecież ogólnoświatowa moda na ateizm i antyklerykalizm. Bowiem zdaniem zarówno autorów tego posta na Pudelku, jak i tych, którzy go skomentowali, arcydzieło Jamesa Camerona to głęboki i poruszający obraz, który zmusza do refleksji nad istotą miłości, słusznością ekologii i wyobraźnią twórców “Pocahontas”. Z drugiej strony jakikolwiek poziom intelektualny to ostatnia rzecz, jakiej spodziewałbym się po czytelnikach Pudelka. Mimo wszystko miło czyta się wypowiedzi oburzonych nastolatków i kur domowych, którym próbowano uświadomić, że jednak są ambitniejsze rzeczy na świecie od ratowania niebieskich ludzi przed złymi komandosami.
» Watykan krytykuje “Avatara” @ Pudelek.pl
Skoro już jesteśmy przy tematyce kościelnej, to wycinek “The Internet Bible”, czyli Biblii dla tak zwanych ciot komputerowych. Obawiam się, że nerdy doszły do takiego etapu w ewolucji, że dopiero przeczytawszy ten komiks zrozumieją o co chodziło w tej przypowieści biblijnej (bynajmniej nie o Snake’a ze starych Nokii).

Na koniec kącik muzyczny. Dzisiaj proponuję kolejny kawałek zespołu The Lonely Island, który ostatnimi czasy robi furorę w Internecie (głównie za sprawą takich hitów, jak “Jizz in my pants” czy “On the boat”). Ta nuta jest jednak mało znana, prawdopodobnie dlatego, że nie powstał do niego teledysk, a 96% Internetu nie jest w stanie zrozumieć angielskiego ze słuchu, więc nikt nie zrozumiał co poeta miał na myśli. A ja, na przekór wszystkim, zamieszczam to tutaj, głównie za niezły tekst, dobry pomysł i udział Jacka Blacka! The Lonely Island – Saxman.
Posted: January 12th, 2010
at 10:28am by soofka
Tagged with globalne ocieplenie, kościół, Niecodziennik, watykan, wenezuela
Categories: Niecodziennik
Comments: No comments