Wiadomo – w kupie siła. Jednak żadna kupa nie ma szans ze społecznością internetową. Jakąkolwiek w miarę liczną społecznością, w której znajdą się ludzie kochający flame, e-pociski i “anonimowość w sieci”. Co ciekawe, taka społeczność może zdziałać naprawdę dużo. Na przykład ostatnio wytropili złodzieja samochodów. Niestety, kiedy społeczność internetowa się nakręci i rozkręci, nic, ale to absolutnie NIC (poza adminem) nie jest w stanie jej powstrzymać. Dojść może nawet do tego, że Bogu ducha winny handlarz felgami na allegro może się okazać gwiazdą Internetu i głównym celem ataków zorganizowanej mafii, która specjalizuje się w podrzucaniu mydła.
Gdzie takie historie? Oczywiście – tylko na wykopie.
Sprawa wygląda następująco: przed kilkoma godzinami pewien człowiek zgłasza w Internecie kradzież auta. Głupota? Nic podobnego. Cokolwiek zrobisz w Internecie, możesz się spodziewać reakcji. Zwykle w przyrodzie akcja wywołuje reakcję; w Internecie akcja wywołuje REAKCJĘ, mnóstwo flame’u, trochę pogróżek, dodaje ci +100 do fame’a i +20 do rozpoznawalności na ulicy, jeśli oczywiście dołączysz swoje zdjęcie. Jeśli nie – trudno, i tak je znajdą.
Wracając do meritum: koleś wrzuca na wykop informację o straconym samochodzie. Podaje raptem kilka szczegółów, wśród których prym wiodą felerne felgi – trzy oryginalne, od Seata Leona, jedna zaś od Ibizy. Właściwie to one okazują się sprawcami i bohaterami całej sprawy. W ciągu kilku godzin społeczność wykopowiczów odnajduje handlarza felgami na allegro, który akurat taki komplet felg próbuje opchnąć, publikuje jego dane osobowe, życiorys i rys psychologiczny. Do akcji wkraczają samozwańczy internetowi detektywi, którzy analizują zamieszczone na aukcji zdjęcia felg, logi, jego zarchiwizowane aukcje, dzwonią do niego aby podpytać o kradziony towar. Zorganizowana grupa Internautów bawiąca się w detektywów potrafi być naprawdę skuteczna. Przerażająco skuteczna.
Przypomnę fakty: 7 godzin temu opublikowana została informacja na wykopie. Już 5 godzin później sam zainteresowany i główny podejrzany, dowiedziawszy się o całej sprawie (!), wystosował oficjalne oświadczenie do wykopowiczów z prośbą o zaprzestanie inwigilowania jego skromnej osoby, skoro on sam nie poczuwa się do kradzieży felernego Seata Leona. Nieco ponad godzinę później ten sam koleżka, w pełnej przejmującej paniki i dramatycznego wołania o pomoc wypowiedzi, informuje o szarym mydle, które znalazł pod drzwiami i które ma stanowić pierwszą pogróżkę. Niestety nie wiadomo jakiej marki było mydło, lecz jeśli był to “Biały Jeleń”, to pan mario600, bo tak brzmi jego nick, powinien mieć się na baczności.
Sprawa jest przezabawna. Nikt do końca nie wie, kto kłamie, a kto mówi prawdę, przypomina to którąś z gier planszowych, w jakie miałem okazję grać w dzieciństwie (nie pamiętam nazwy, bynajmniej nie były to “Palce w Pralce”). Nie wiemy czy samo zgłoszenie kradzieży to fake, czy publikowane przez kolejnych śledczych dane osobowe pana mario600 to fake, czy w końcu jego wypowiedzi na łamach wykopu to fake, choć o tym z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy powiedzieć “tak”. Ogromnie bawi zaangażowanie, z jakim ludzie spędzają wieczór przed komputerem śledząc domniemanego kradzieja.
Najbardziej mnie jednak śmieszy, a zarazem niezwykle przeraża, że ci sami wykopowicze mają już sukcesy na swoim koncie. Oni naprawdę swego czasu wytropili kogoś, kto kogoś oszukał na jakimś zakupie i coś mu zrobili. Szczegółów niestety nie znam, myślę, że trochę boję się poznać. Obawiam się jednak, że nie tylko mit o prywatności w Internecie został oficjalnie obalony, ale także opowieści o niegroźnych, miłych i przyjaznych społecznościach muszą przejść do lamusa. Niektórych takich zgrupowań naprawdę trzeba się bać.
Po więcej informacji, czyli właściwy wątek na wykopie, zapraszam tutaj:
Wykop.pl: Prośba o pomoc w sprawie skradzionego auta