Archive for the ‘ Internet ’ Category

A little less conversation…

Nie wiem co ta scena ma w sobie. Być może to ta piosenka (Elvis Presley – A little less conversation), być może jej znakomite wykonanie. Być może fakt, że to film klasy B (”Live A Little, Love A Little”). Może to sama postać wspaniałej Michele Carey i jej niesamowity taniec w środku ujęcia? Wreszcie, być może to sam król rock’n'rolla, wielki Elvis Presley, robi tutaj na mnie takie wrażenie. Cokolwiek by to nie było – mogę to oglądać w nieskończoność.

Stare reklamy Nike Football

Kojarzycie dzisiejsze reklamy Nike Football? Pojawiają się głównie przy okazji większych imprez piłkarskich, więc może jeszcze nie teraz, ale za te pół roku, przy okazji Mistrzostw Świata, na pewno naoglądamy się dość popisów znanych piłkarzy w ramach różnych akcji promocyjnych typu Joga Bonito. Tymczasem ja pragnę przypomnieć wam stare reklamy Nike Football, te, którymi sam jarałem się na podwórku z kolegami, te, w których występowali między innymi Cantona, Maldini czy Davids. Mi w pamięć zapadła szczególnie ta z meczami w klatce, ale wrzucam tutaj także kilka zarówno od niej starszych, jak i młodszych.

Którą wy pamiętacie najlepiej?

» Nike Football – Good vs Evil


» Nike Football – Cage Tournament


» Nike Football – Cage Tournament Sequel


» Nike Football – Secret Mission


» Nike Football – Brazil vs Portugal (EURO2004 Commercial)


» Nike Football – Brazil at the airport


Na koniec już bardziej współczesna, w pełnym wymiarze czasowym i ze wszystkimi bajerami. Fajny pomysł i wykonanie, jak dla mnie – jedna z lepszych!


» Nike Football – Take it to the next level (Full Lenght)

4Chan przegrał! YouTube wolne od porno!

Wielkie oczekiwania, wielkie nadzieje, odliczanie godzin, minut, sekund do YOUTUBE PORN DAY – wszystko spełzło na niczym. Wygląda na to, że drugą wielką potyczkę pomiędzy 4Chanem a YouTube’em wygrał serwis YouTube, doprowadzając tym samym do remisu 1:1.

W maju minionego roku przewaga 4Chana nad niczego nieświadomymi moderatorami YT była ogromna. Świadczy o niej choćby sam reportaż BBC, o którym wspominałem w poprzednim wpisie na ten temat, który zresztą zamieszczę pod tym akapitem. Sam fakt, że chyba największy informacyjny kanał telewizyjny na świecie zainteresował się tą sprawą – ba, przygotowano nawet niemały materiał na ten temat – oddaje w pewnej mierze skalę całego przedsięwzięcia.

Tym razem YouTube nie dało się zaskoczyć. Zdaje się, że panowie w siedzibie w San Bruno w Kalifornii przygotowali solidną defensywę. Nie mam pojęcia ile czasu trwało wrzucenie filmiku w szczytowych godzinach ataku ani jak wolno działała wówczas strona, ale wszystkie treści pornograficzne były usuwane rychło w czas. Powiem więcej – nie mam pojęcia kiedy te szczytowe godziny nastąpiły. Sam nie ujrzałem wczorajszego wieczora ani śladu porno na YT, w sieci zaś znalazłem tylko jeden screen świadczący o tym, że to całe YOUTUBE PORN DAY miało w ogóle miejsce. W porównaniu z powodzeniem zeszłorocznej akcji to jak kropla w morzu.

Powodem takiej reakcji z całą pewnością jest fakt, że tym razem włodarze YT, o czym sami przyznali w oficjalnym oświadczeniu, wydanym z tej okazji, doskonale zdawali sobie sprawę z zamiarów części Internautów. – Jak zwykle, będziemy monitorować stronę i usuwać niepoprawne treści gdy tylko się o nich dowiemy – stoi czarno na białym we wspomnianym oświadczeniu. Myślę jednak, że wczoraj wyjątkowo zwiększono czujność o co najmniej milion procent. Nikt nie chciałby przecież podobnej chryi, co w maju 2009.

Próżno więc szukać pornosów na YouTube’ie. Portal ten wygrał potyczkę w cuglach i nikt chyba temu nie zaprzeczy. Czy 4Chan spróbuje zaatakować raz jeszcze? W sieci pojawiają się coraz liczniejsze wypowiedzi na temat upadku dotychczasowego miejsca kultu wszystkich zakompleksionych nastolatków i pozostałych, kosmicznie dziwnych osobników, jakie przesiadywały na /b/. Jeśli faktycznie 4Chan straci swoją popularność, upadnie kolebka takich przepięknych inicjatyw, jak Pedobear czy Rick Roll, a co by nie mówić złego o użytkownikach tego portalu, kreatywnością i wzbogacaniem Internetu nie ustępują userom YouTube’a.

Co zaś z bohaterem całej akcji, Lukeywes1234? Nikt nie wie nawet czy ten 8-letni chłopiec zdaje sobie sprawę z tego, jaką zrobił furorę. A zrobił, i to przeogromną – wystarczy wpisać na tym czarcim YouTube’ie (który już raz powtarzam tę cholerną nazwę w tym poście?) hasło “Just a Head’s Up“, a wyświetlą się setki, jeśli nie tysiące filmików, na których ludzie okazują Luke’owi współczucie, wyrażają żal z powodu jego skasowanego konta, radzą mu co ma teraz zrobić, jak się podnieść po tej stracie, chwalą jego twórczość, a nawet wyznają mu miłość. To ostatnie jest, moim zdaniem, niepokojące. Bardzo.

Wnioski? Żadnych. Logiczne wnioski wyciągają setki portali Internetowych, które dzisiaj piszą o tym ataku. Tamtejsi redaktorzy silą się na poważne rozważanie poprawności moralnej różnych aspektów całej sprawy, począwszy od 8-latka, na całym YouTube’ie skończywszy. Ja chyba zbyt dobrze znam Internet i zbyt długo w nim przebywam, żeby podejmować się takich bezcelowych wyzwań. Bo to po prostu Internet jest, naprawdę nie ma się co dziwić, że kilka (albo i nawet kilkanaście) tysięcy osób chce wrzucić mnóstwo porno na odwiedzany przez miliony użytkowników serwis w ramach odwetu za zbanowanie konta 8-latkowi. To jest Internet i to jest tutaj normalne. Prawie.

To już koniec pisania o tych bzdurach. Zabieram się za rzeczy poważne.

4Chan zaleje dziś YT falą porno!

Zdaje się, że użytkownicy 4Chana po raz kolejny planują udowodnić swoją wyższość nad pozostałymi internautami (głównie jeśli chodzi o wysublimowaną kulturę, zaawansowane umiejętności spamerskie, bajeczną wręcz kreatywność i głupotę). Nieoficjalne źródła podają, jakoby dziś na godzinę 20:00 (nie wiadomo tylko jakiego czasu, oby naszego!) planowany był wielki atak na YouTube’a. W ramach wendetty za skasowanie konta jednego z użytkowników, Lukeywes1234, który regularnie uploadował na ten popularny serwis srogie porno i w bardzo krótkim czasie zyskał rzeszę kilkunastu tysięcy subscriberów, najzagorzalsi jego fani, którzy, tak się składa, przesiadują również na 4Chanie, mają zamiar zalać dziś YT przeogromną falą filmików w najlepszym, nagim stylu.

Udało mi się wygooglować informacje na temat poprzedniego ataku 4Chana na YouTube’a. Ponad pół roku temu prawdziwe tsunami cycków stało się taką sensacją, że nawet BBC pokusiło się o reportaż na ten temat. Miejmy nadzieję, że i tym razem cała akcja urośnie do podobnych rozmiarów, bo co nas cieszy bardziej niż porządny syf w Internecie!

Wykopowicze znów na tropie

Wiadomo – w kupie siła. Jednak żadna kupa nie ma szans ze społecznością internetową. Jakąkolwiek w miarę liczną społecznością, w której znajdą się ludzie kochający flame, e-pociski i “anonimowość w sieci”. Co ciekawe, taka społeczność może zdziałać naprawdę dużo. Na przykład ostatnio wytropili złodzieja samochodów. Niestety, kiedy społeczność internetowa się nakręci i rozkręci, nic, ale to absolutnie NIC (poza adminem) nie jest w stanie jej powstrzymać. Dojść może nawet do tego, że Bogu ducha winny handlarz felgami na allegro może się okazać gwiazdą Internetu i głównym celem ataków zorganizowanej mafii, która specjalizuje się w podrzucaniu mydła.

Gdzie takie historie? Oczywiście – tylko na wykopie.

Sprawa wygląda następująco: przed kilkoma godzinami pewien człowiek zgłasza w Internecie kradzież auta. Głupota? Nic podobnego. Cokolwiek zrobisz w Internecie, możesz się spodziewać reakcji. Zwykle w przyrodzie akcja wywołuje reakcję; w Internecie akcja wywołuje REAKCJĘ, mnóstwo flame’u, trochę pogróżek, dodaje ci +100 do fame’a i +20 do rozpoznawalności na ulicy, jeśli oczywiście dołączysz swoje zdjęcie. Jeśli nie – trudno, i tak je znajdą.

Wracając do meritum: koleś wrzuca na wykop informację o straconym samochodzie. Podaje raptem kilka szczegółów, wśród których prym wiodą felerne felgi – trzy oryginalne, od Seata Leona, jedna zaś od Ibizy. Właściwie to one okazują się sprawcami i bohaterami całej sprawy. W ciągu kilku godzin społeczność wykopowiczów odnajduje handlarza felgami na allegro, który akurat taki komplet felg próbuje opchnąć, publikuje jego dane osobowe, życiorys i rys psychologiczny. Do akcji wkraczają samozwańczy internetowi detektywi, którzy analizują zamieszczone na aukcji zdjęcia felg, logi, jego zarchiwizowane aukcje, dzwonią do niego aby podpytać o kradziony towar. Zorganizowana grupa Internautów bawiąca się w detektywów potrafi być naprawdę skuteczna. Przerażająco skuteczna.

Przypomnę fakty: 7 godzin temu opublikowana została informacja na wykopie. Już 5 godzin później sam zainteresowany i główny podejrzany, dowiedziawszy się o całej sprawie (!), wystosował oficjalne oświadczenie do wykopowiczów z prośbą o zaprzestanie inwigilowania jego skromnej osoby, skoro on sam nie poczuwa się do kradzieży felernego Seata Leona. Nieco ponad godzinę później ten sam koleżka, w pełnej przejmującej paniki i dramatycznego wołania o pomoc wypowiedzi, informuje o szarym mydle, które znalazł pod drzwiami i które ma stanowić pierwszą pogróżkę. Niestety nie wiadomo jakiej marki było mydło, lecz jeśli był to “Biały Jeleń”, to pan mario600, bo tak brzmi jego nick, powinien mieć się na baczności.

Sprawa jest przezabawna. Nikt do końca nie wie, kto kłamie, a kto mówi prawdę, przypomina to którąś z gier planszowych, w jakie miałem okazję grać w dzieciństwie (nie pamiętam nazwy, bynajmniej nie były to “Palce w Pralce”). Nie wiemy czy samo zgłoszenie kradzieży to fake, czy publikowane przez kolejnych śledczych dane osobowe pana mario600 to fake, czy w końcu jego wypowiedzi na łamach wykopu to fake, choć o tym z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy powiedzieć “tak”. Ogromnie bawi zaangażowanie, z jakim ludzie spędzają wieczór przed komputerem śledząc domniemanego kradzieja.

Najbardziej mnie jednak śmieszy, a zarazem niezwykle przeraża, że ci sami wykopowicze mają już sukcesy na swoim koncie. Oni naprawdę swego czasu wytropili kogoś, kto kogoś oszukał na jakimś zakupie i coś mu zrobili. Szczegółów niestety nie znam, myślę, że trochę boję się poznać. Obawiam się jednak, że nie tylko mit o prywatności w Internecie został oficjalnie obalony, ale także opowieści o niegroźnych, miłych i przyjaznych społecznościach muszą przejść do lamusa. Niektórych takich zgrupowań naprawdę trzeba się bać.

Po więcej informacji, czyli właściwy wątek na wykopie, zapraszam tutaj:

Wykop.pl: Prośba o pomoc w sprawie skradzionego auta