Archive for the ‘ Niecodziennik ’ Category

Niecodziennik 3: Różowy Słoń i Biały Kruk

Przychodzi taki moment na przełomie grudnia i stycznia, kiedy podsumowujemy mijający rok pod różnymi względami. Większość z tych podsumowań jest nudna i zbędna, ale kilka to prawdziwe perełki, które pozwolą nadrobić zaległości na wielu wartościowych polach. Tak też jest w przypadku wielkiej encyklopedii mądrości – polskiej Nonsensopedii.

“Różowy Słoń” i “Biały Kruk” to dwa plebiscyty na, kolejno, najlepszy artykuł i najlepszą grafikę, które zostały upublicznione na tym szacownym serwisie w roku 2009. Każdy zarejestrowany tam użytkownik może zagłosować. Mimo wszystko nie chodzi tu chyba o samo głosowanie, a o to, że zebrane zostały w jednym miejscu wszystkie najlepsze tematy, jakie tam się przewinęły w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Cała góra ciekawej lektury i zabawnej grafiki to smakowity kąsek dla każdego, kto ma kilka godzin wolnego.

» “Różowy Słoń” publiczności 2009 @ Nonsensopedia
» “Biały Kruk” publiczności 2009 @ Nonsensopedia

A teraz coś z zupełnie innej beczki. Informacja nie tyle śmieszna czy interesująca, co po prostu ważna. Otóż prawdopodobnie najlepsza aplikacja służąca do odtwarzania muzyki na komputerze, foobar2000, doczekała się wreszcie finalnej wersji. O ile zdążyłem zauważyć, przy odpalaniu starszych wersji nie pojawia się żadna wiadomość o dostępnej aktualizacji, więc warto o tym wspomnieć zwłaszcza, że na pewno wszyscy użyszkodnicy tego oprogramowania chętnie zaprzyjaźnią się z foobarem2000 v1.0.

» Download foobar2000 v1.0 @ foobar2000.org

— Krótka przerwa na zabawny filmik —

— Koniec krótkiej przerwy na zabawny filmik —

Informacje ze świata. Wszyscy przeżywaliśmy horror karnawałowego balu przebierańców w zerówce. Pewna mała dziewczynka, o której ta historia opowiada, również. Z tym, że w jej przypadku było chyba po tysiąckroć gorzej. Jej ojciec został poproszony o przygotowanie dla niej stroju kanarka. Niestety, skrewił.

Niestety nie wiemy, jak ta przygoda się zakończyła. W linku więcej zdjęć dziewczynki-kanarka.

» Kostium kanarka @ sadistic.pl

— Kącik muzyczny —

Dzisiaj w kąciku muzycznym klimaty reggae. Oto przed wami gość, o którego istnieniu jeszcze do niedawna nie miałem pojęcia, być może dlatego, że nie interesuję się specjalnie tym gatunkiem muzyki. W każdym razie jego głos i muzyka, przynajmniej w tym kawałku, bardzo mnie przekonują. Może teksty trochę za bardzo populistyczne, aczkolwiek przesłanie jak najbardziej słuszne. Przed wami Ras Luta – Miłość w każdym domu.

PS Chciałbym gorąco poprosić o klikanie w te gwiazdki na dole każdego wpisu, staram się testować różne techniki pozycjonowania (właściwie w dużej mierze po to stworzyłem tego bloga), więc chciałbym sprawdzić jak spisuje się ta konkretna. Bez waszej pomocy mi się to nie uda. Z góry dzięki!

Niecodziennik 2: smutna prawda o Gryllsie

Dzisiejszy Niecodziennik zaczynamy od filmu, który wstrząsnął całym Internetem. I tym razem, niestety, nie jest to zabawne. Wszyscy fani wielkiego Beara Gryllsa, człowieka, który miał przeżyć koniec świata, człowieka, który nie cofnie się przed niczym, nawet przed zjedzeniem surowej zebry, wypiciem krwi jaka czy wyciśnięciem wody z żołądka wielbłąda lub odchodów słonia – wszyscy jego fani dowiedzieli się. Tak, moi mili – panu Gryllsowi w jego podróżach TOWARZYSZY KAMERZYSTA.

Dla niedoinformowanych – gość, o którym mówię, to zbliżający się do czterdziestki Anglik, były komandos, podróżnik, specjalista od survivalu. Popularność zdobył jako prezenter show “Man vs Wild” (”Ultimate Survival”, “Szkoła Przetrwania”), w którym zrzucają go z helikoptera w środek jakiejś puszczy, pustyni, lodowca albo innego niegościnnego miejsca i pokazują, jak przez kilka dni błąka się tam, serwując nam kolejne, jakże przydatne techniki przetrwania (widziałem wiele odcinków, wiem teraz jak przetrwać między innymi na Saharze czy w Puszczy Amazońskiej albo w Górach Skalistych. Wow.).

Więc w czym problem? Otóż zdaje się, że niektórzy nie zdawali sobie sprawy, że to tylko zabawa. To znaczy – wysoka jakość obrazu i piękne krajobrazy same się nie zrobią, podobnie jak wiele sytuacji, o których autor chciałby opowiedzieć najprawdopodobniej nie będzie miało miejsca podczas jego kilkudniowej, być może nawet kilkugodzinnej wizyty w danym rejonie. Zresztą nie bez powodu na początku programu jesteśmy uprzejmie informowani: NIEKTÓRE SCENY SĄ INSCENIZOWANE. Muszę jednak przyznać, że nawet mając tego świadomość nie spodziewałem się takiej perfidii ze strony ekipy filmowej.

Dla tych, których interesuje więcej informacji na ten temat, zapraszam na stronę autora filmu z YouTube’a. Fakt – skala ściemniania w tym wypadku jest duża, większość scen kręcona jest kilka metrów od autostrady, Bear nawet nie kieruje się w stronę oceanu, a właściwie teleportuje się z miejsca na miejsce nawet o 50 mil. Mimo wszystko nadal jest dla mnie niesamowitym gościem i nie przyłączę się tym razem do tłumu flame’ujących. A tym, którym żyłka się trochę przesadnie napięła z tej okazji, proponuję na rozluźnienie parodię programu Gryllsa autorstwa ekipy z CollegeHumour.

» “Man vs Wild” Fail @ volcanochaser.smugmug.com

Przechodzimy do dalszych, mniej ważnych informacji ze świata. Znów na horyzoncie jawi się straszliwe widmo parytetu, o którym nie omieszkałem już wspomnieć na tym blogu kilka dni temu. Podczas gdy Unia Europejska powoli forsuje ten szatański pomysł, lider w rankingu propagowania idei wolności, równości i idiotowatości (przepraszam, tylko tak się rymowało), Szwecja, wycofuje się z tego projektu, ponieważ… dyskryminuje on kobiety. Jak to możliwe? Otóż okazuje się, że grupa absolwentek liceów nie mogła dostać się na wymarzony kierunek, ponieważ połowę miejsc zajęli mężczyźni, nawet ci z gorszymi predyspozycjami. Co ciekawe – mimo tego, że uczelnia postąpiła zgodnie z prawem, niedoszłym studentkom i tak przyznano grube odszkodowanie. Bo czemu nie?

Jaki z tego morał? Okazuje się, że jednak są rzeczy, które kobiety wykonują lepiej od mężczyzn i jedną z nich jest właśnie aplikowanie na beznadziejne studia. Apeluję: nie odbierajmy im tej możliwości!

» Kobiety cierpią przez równouprawnienie @ sfora.pl

Pora na informacje z kraju. Za nami osiemnasty finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak widać nie tylko Jurek Owsiak i chore dzieci pragną się dorobić na spędzie bydła, ale i państwo swoją część zabierze. Jak donosi gazetaprawna.pl, przedmioty wystawione na licytację w ramach WOŚP-u podlegają podatkowi. Ponadto obowiązek jego spłaty ciąży na kupującym. Wprawdzie dotyczy to tylko licytacji, ale kto wie, czy przypadkiem nam wszystkim nie przyjdzie zapłacić podatku od kwoty wpłaconej na serduszka. Szkoda, że piękna idea zbiórki pieniędzy dla potrzebujących przerodziła się nie tylko w święto dla motłochu, ale i cel zaskakująco pomysłowych regulacji prawnych.

» “Licytację z WOŚP trzeba wykazać przed fiskusem” @ gazetaprawna.pl

— Kącik muzyczny —

Dość gorzkich żali na dziś, pora na pożywkę dla ducha. Cóż mogę wam zaproponować dziś, w 618 rocznicę nadania praw miejskich Chełmowi? Może dziś coś znanego. Chciałem wam zaproponować Lenny’ego Kravitza, ale to byłoby raczej lamerskie. Wobec tego może Fool’s Garden – Lemon Tree?

Niecodziennik 1: globalne ochłodzenie

Oto przed wami mój nowy pomysł na ciekawy projekt – własny dziennik. Właściwie to tylko w pewnym sensie dziennik, bo nie pojawia się codziennie, a profesjonalny dziennik przypomina tylko nieco. Poza tym informacje, które się w nim pojawiają są raczej niecodzienne, więc chyba oczywiste jest, że jedyną słuszną i poprawną nazwą, jaką mogłem mu nadać, jest właśnie ta, którą mu nadałem (captain obvious!): “Niecodziennik”.

Dzisiejszy, premierowy numer zaczniemy od informacji ze świata. Otóż, jak donosi Interia.pl (ale również Gazeta Krakowska), czeka nas globalne ochłodzenie. To ciekawa propozycja od najwyższej klasy światowych specjalistów, zwłaszcza w kontekście globalnego ocieplenia, które było na topie parę lat temu. Widać dziś trendy się zmieniły i wystarczyło parę dni mrozu, żebyśmy jednak doszli do wniosków, że czeka nas epoka lodowcowa. Oczywiście wszystko jest winą naszego negatywnego oddziaływania na otaczające nas środowisko, podobnie jak to miało miejsce w wypadku globalnego ocieplenia. Prawdopodobnie -55 stopni Celsjusza gdzieś w Stanach Zjednoczonych to wina używania przez nas dezodorantów i przesadnie mocnego zakręcania słoików.

» Teraz czas na ochłodzenie klimatu @ Interia.pl

Aby oderwać się od tutejszego mrozu, kolejne info przybywa z gorącej Wenezueli. Tamtejszy prezydent, Hugo Chavez, ogłosił, że byłby rad, gdyby telewizje produkowały i emitowały więcej socjalistycznych telenowel zamiast kapitalistycznego gówna, które, jego zdaniem, powoduje, że dzieciaki biorą narkotyki i kradną. Myślę jednak, że motyw dawania każdemu pojawia się w każdej porządnej operze mydlanej (vide “Moda na sukces” i Brooke a.k.a. “open source”), więc zupełnie nie wiem o co się rozchodzi. Może za mało czerwieni?

» Prezydent oczekuje socjalistycznych telenowel @ Interia.pl

L’Osservatore Romano, biuro prasowe Watykanu, podjęło się krytyki “Avatara”. Zdaniem kościelnych film jest płytki i denny, mało w nim prawdziwych, głębokich emocji i refleksji, za to dużo technologii. Zdaje się, że, mimo dość słabej pozycji w dzisiejszym społeczeństwie, Kościół Katolicki nadal stara się odzyskać rolę instytucji opiniotwórczej. Zupełnie zrozumiałe jest, że ludzie nie zgadzają się z każdą jego opinią, nawet tą rozsądną, panuje przecież ogólnoświatowa moda na ateizm i antyklerykalizm. Bowiem zdaniem zarówno autorów tego posta na Pudelku, jak i tych, którzy go skomentowali, arcydzieło Jamesa Camerona to głęboki i poruszający obraz, który zmusza do refleksji nad istotą miłości, słusznością ekologii i wyobraźnią twórców “Pocahontas”. Z drugiej strony jakikolwiek poziom intelektualny to ostatnia rzecz, jakiej spodziewałbym się po czytelnikach Pudelka. Mimo wszystko miło czyta się wypowiedzi oburzonych nastolatków i kur domowych, którym próbowano uświadomić, że jednak są ambitniejsze rzeczy na świecie od ratowania niebieskich ludzi przed złymi komandosami.

» Watykan krytykuje “Avatara” @ Pudelek.pl

Skoro już jesteśmy przy tematyce kościelnej, to wycinek “The Internet Bible”, czyli Biblii dla tak zwanych ciot komputerowych. Obawiam się, że nerdy doszły do takiego etapu w ewolucji, że dopiero przeczytawszy ten komiks zrozumieją o co chodziło w tej przypowieści biblijnej (bynajmniej nie o Snake’a ze starych Nokii).

— Kącik muzyczny —

Na koniec kącik muzyczny. Dzisiaj proponuję kolejny kawałek zespołu The Lonely Island, który ostatnimi czasy robi furorę w Internecie (głównie za sprawą takich hitów, jak “Jizz in my pants” czy “On the boat”). Ta nuta jest jednak mało znana, prawdopodobnie dlatego, że nie powstał do niego teledysk, a 96% Internetu nie jest w stanie zrozumieć angielskiego ze słuchu, więc nikt nie zrozumiał co poeta miał na myśli. A ja, na przekór wszystkim, zamieszczam to tutaj, głównie za niezły tekst, dobry pomysł i udział Jacka Blacka! The Lonely Island – Saxman.