Posts Tagged ‘ parytet

Niecodziennik 2: smutna prawda o Gryllsie

Dzisiejszy Niecodziennik zaczynamy od filmu, który wstrząsnął całym Internetem. I tym razem, niestety, nie jest to zabawne. Wszyscy fani wielkiego Beara Gryllsa, człowieka, który miał przeżyć koniec świata, człowieka, który nie cofnie się przed niczym, nawet przed zjedzeniem surowej zebry, wypiciem krwi jaka czy wyciśnięciem wody z żołądka wielbłąda lub odchodów słonia – wszyscy jego fani dowiedzieli się. Tak, moi mili – panu Gryllsowi w jego podróżach TOWARZYSZY KAMERZYSTA.

Dla niedoinformowanych – gość, o którym mówię, to zbliżający się do czterdziestki Anglik, były komandos, podróżnik, specjalista od survivalu. Popularność zdobył jako prezenter show “Man vs Wild” (”Ultimate Survival”, “Szkoła Przetrwania”), w którym zrzucają go z helikoptera w środek jakiejś puszczy, pustyni, lodowca albo innego niegościnnego miejsca i pokazują, jak przez kilka dni błąka się tam, serwując nam kolejne, jakże przydatne techniki przetrwania (widziałem wiele odcinków, wiem teraz jak przetrwać między innymi na Saharze czy w Puszczy Amazońskiej albo w Górach Skalistych. Wow.).

Więc w czym problem? Otóż zdaje się, że niektórzy nie zdawali sobie sprawy, że to tylko zabawa. To znaczy – wysoka jakość obrazu i piękne krajobrazy same się nie zrobią, podobnie jak wiele sytuacji, o których autor chciałby opowiedzieć najprawdopodobniej nie będzie miało miejsca podczas jego kilkudniowej, być może nawet kilkugodzinnej wizyty w danym rejonie. Zresztą nie bez powodu na początku programu jesteśmy uprzejmie informowani: NIEKTÓRE SCENY SĄ INSCENIZOWANE. Muszę jednak przyznać, że nawet mając tego świadomość nie spodziewałem się takiej perfidii ze strony ekipy filmowej.

Dla tych, których interesuje więcej informacji na ten temat, zapraszam na stronę autora filmu z YouTube’a. Fakt – skala ściemniania w tym wypadku jest duża, większość scen kręcona jest kilka metrów od autostrady, Bear nawet nie kieruje się w stronę oceanu, a właściwie teleportuje się z miejsca na miejsce nawet o 50 mil. Mimo wszystko nadal jest dla mnie niesamowitym gościem i nie przyłączę się tym razem do tłumu flame’ujących. A tym, którym żyłka się trochę przesadnie napięła z tej okazji, proponuję na rozluźnienie parodię programu Gryllsa autorstwa ekipy z CollegeHumour.

» “Man vs Wild” Fail @ volcanochaser.smugmug.com

Przechodzimy do dalszych, mniej ważnych informacji ze świata. Znów na horyzoncie jawi się straszliwe widmo parytetu, o którym nie omieszkałem już wspomnieć na tym blogu kilka dni temu. Podczas gdy Unia Europejska powoli forsuje ten szatański pomysł, lider w rankingu propagowania idei wolności, równości i idiotowatości (przepraszam, tylko tak się rymowało), Szwecja, wycofuje się z tego projektu, ponieważ… dyskryminuje on kobiety. Jak to możliwe? Otóż okazuje się, że grupa absolwentek liceów nie mogła dostać się na wymarzony kierunek, ponieważ połowę miejsc zajęli mężczyźni, nawet ci z gorszymi predyspozycjami. Co ciekawe – mimo tego, że uczelnia postąpiła zgodnie z prawem, niedoszłym studentkom i tak przyznano grube odszkodowanie. Bo czemu nie?

Jaki z tego morał? Okazuje się, że jednak są rzeczy, które kobiety wykonują lepiej od mężczyzn i jedną z nich jest właśnie aplikowanie na beznadziejne studia. Apeluję: nie odbierajmy im tej możliwości!

» Kobiety cierpią przez równouprawnienie @ sfora.pl

Pora na informacje z kraju. Za nami osiemnasty finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak widać nie tylko Jurek Owsiak i chore dzieci pragną się dorobić na spędzie bydła, ale i państwo swoją część zabierze. Jak donosi gazetaprawna.pl, przedmioty wystawione na licytację w ramach WOŚP-u podlegają podatkowi. Ponadto obowiązek jego spłaty ciąży na kupującym. Wprawdzie dotyczy to tylko licytacji, ale kto wie, czy przypadkiem nam wszystkim nie przyjdzie zapłacić podatku od kwoty wpłaconej na serduszka. Szkoda, że piękna idea zbiórki pieniędzy dla potrzebujących przerodziła się nie tylko w święto dla motłochu, ale i cel zaskakująco pomysłowych regulacji prawnych.

» “Licytację z WOŚP trzeba wykazać przed fiskusem” @ gazetaprawna.pl

— Kącik muzyczny —

Dość gorzkich żali na dziś, pora na pożywkę dla ducha. Cóż mogę wam zaproponować dziś, w 618 rocznicę nadania praw miejskich Chełmowi? Może dziś coś znanego. Chciałem wam zaproponować Lenny’ego Kravitza, ale to byłoby raczej lamerskie. Wobec tego może Fool’s Garden – Lemon Tree?

Podaj cegłę i pomóż wprowadzić parytet

Miałem nie pisać na tym blogu o polityce, bo wszystkie możliwe żale na wszystkie możliwe decyzje polityczne zostały już pewnie wylane (a może nie?), a jakiekolwiek dywagowanie na te tematy mija się z sensem jak dla mnie. A szczególnie dyskusje na tematy tak idiotyczne, jak parytet. Ale zachęcony pewnym wykopem aż mnie naszła ochota na małą parodię. Oto o co się mianowicie rozchodzi (panie Boczek):

Mogą nas zawiesić w Radzie Europy, bo nie zastosowaliśmy parytetu @ wykop.pl

Nie wiem jakimi pobudkami kierowali się polscy politycy, nie stosując parytetu. Swym haniebnym występkiem zasłużyli na srogie potępienie. Uważam, że wspaniała idea równouprawnienia pod względem płci powinna mieć zastosowanie nie tylko przy rozważaniu składu delegacji do Rady Europy. Również w życiu codziennym stosujmy parytet! Na ten przykład parytet wojskowy, niech połowę żołnierzy w naszej armii stanowią kobiety. Generalnie w każdym zawodzie, o co powinny dbać związki zawodowe, powinien być parytet. Ba, nawet w samych związkach zawodowych połowę członków powinny stanowić kobiety. Mogą to być żony tej męskiej połowy, nieważne. Ważne, żeby były.

Postuluję o parytet na całym świecie! Niech połowę głów wszystkich państw świata stanowią kobiety. Przeprowadźmy losowanie i wylosujemy gdzie ma rządzić chłop, a gdzie baba, tak, żeby było po równo. O parytecie w Kościele Katolickim nawet nie będę wspominał, bo to ciężka sprawa. Powiem tylko, że moim zdaniem papież powinien być w połowie kobietą, jeśli mamy być fair. Albo niech weźmie ślub – jego żona będzie panią papieżową i wszystko będzie okej.

Proponuję również wprowadzić parytet w rodzinach. Niech obiad będzie gotowany na zmianę, raz gotuje mąż, a raz żona. Podobny podział obowiązków jeśli chodzi o płodzenie i rodzenie dzieci. Pójdźmy dalej – niech połowę członków rodziny stanowią kobiety, a połowę mężczyźni! Każde małżeństwo będzie zobowiązane do wyprodukowania takiej samej ilości męskich, jak i żeńskich potomków. W ostateczności, do realizacji tego celu, zastosować można odwieczną metodę, której prekursorem był Kronos. Wiecie, o co chodzi. A może da się to zrobić genetycznie?

Ale zaraz, co z dyskryminacją mężczyzn? Jest nas mniej na świecie. Teraz trzeba zadecydować: odstrzelić trochę bab, czy może niech zadziała chirurgia plastyczna i część z nich zmieni płeć? Zresztą i bez wyraźnego zalecenia Unii Europejskiej mam wrażenie, że staje się to coraz popularniejsze. Niestety również wśród facetów, więc cały misterny plan wziął w łeb…

Nie piszę tego tutaj, aby prowadzić jakieś polityczne dysputy. Temat wydał mi się wyjątkowo durny, więc chciałem się trochę pośmiać i ponabijać. Tak zupełnie serio to nie wyobrażam sobie, aby na połowę rządzących moim krajem stanowiły baby. I bez tego jest niezły burdel.




Aha, jeśli już jesteśmy przy temacie UE – nie martwcie się wszyscy jej przeciwnicy, cała ta piaskownica rozsypie się za kilkanaście lat. Tak przynajmniej uważa George Friedman, jakiś tam amerykański analityk czy ktoś tam. W każdym razie koleś wydał książkę, w której opisuje swoją – teoretycznie profesjonalisty – wizję świata na najbliższe sto lat. Co ciekawe – Polska ma być ogromna, od Bałtyku po Morze Śródziemne, Rosja się rozpadnie, nas zaatakuje Europa zachodnia i gigantyczne mocarstwo tureckie, a naszymi jedynymi sojusznikami będą Brytyjczycy (czyli de facto już Polacy, za jakieś 100 lat) i Amerykanie (a jakże!), którzy toczyć będą wojnę o panowanie nad Pacyfikiem z Japonią. Ciekawa wizja. Political fiction czy możliwe rozwiązanie?

Artykuł na ten temat @ Interia.pl

PS Wiem, przepraszam, Interia to syf, zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego ciekaw jestem samej książki tego gościa, o którą się właściwie rozchodzi, ale sam artykuł to dobry początek. Nawet niegłupi.