T30DSC: Day 05

Ostatnio ktoś mi zarzucił, że wydźwięk moich najnowszych wpisów jest niesłychanie pesymistyczny i to, co ostatnimi czasy tutaj publikuję wygląda tak, jakbym przeżywał jakieś wielkie smutki i cierpienia w swoim życiu prywatnym i próbował dać im wyraz na blogu. Oczywiście nie zgodziłem się, w życiu prywatnym widzie mi się wybornie, a ponieważ lubię się chwalić i jestem trochę taki zarozumialec, postanowiłem wrzucić tutaj wreszcie coś weselszego niż “Tangerine” czy “Gabriel”.

Niestety, znów mi się nie udało.

Day 05 – A song that reminds you of someone

Ogólnie rzecz biorąc ze wspomnieniami jest tak, przynajmniej w moim przypadku, że jakoś głębiej w pamięć zapadają te smutne. Nie wiem skąd się to bierze, z racjonalnego punktu widzenia jest to zupełnie irracjonalne, ale takie są fakty. I to wcale nie dlatego, że los mnie krzywdzi na każdym kroku, wręcz przeciwnie – uważam, że mam całkiem zajebiste życie. A mimo tego całkiem dobrze pamiętam wszystkie gorsze chwile.

On the other hand, to wcale nie musi być takie głupie – przecież człowiek czasem musi się przewrócić, żeby się nauczyć (cytat z jakiegoś polskiego filmu z czasów PRL-u, może ktoś mi przypomni co to za klasyk?). Skoro z potknięć wyciągamy nauki, które powinniśmy pamiętać… dlaczego ich nie pamiętać? Tak na chłopski, prostacki rozum (taki jak mój na przykład), to ma sens.

Ktoś inny by powiedział, że życie jest złożone w większej części jednak z tych złych przeżyć, więc nie dziwota, że to one w znacznej mierze wypełniają naszą pamięć. Ja bym tak nie powiedział, więc tak nie mówię. (Innymi słowy – można ten akapit wykreślić).

Dziś stanąłem przed nie lada wyzwaniem – znaleźć piosenkę, która z kimś mi się kojarzy. Jakże proste by to było, gdybym sięgnął pamięcią tydzień wstecz i przypomniał sobie utwór, którego słuchałem jadąc autem z kumplem, spędzając miłe chwile z moją kobietą albo śmiejąc się z przyjaciółmi. Tak naprawdę mamy setki takich utworów, które przez jakiś krótszy okres przypominają nam pewne wydarzenia i pewne osoby, aby potem popaść w zapomnienie.

Wobec powyższej refleksji, postanowiłem sięgnąć pamięcią głębiej (“we need to go deeper” – cytat z “Incepcji” robi ostatnio karierę w internecie ;)) i wybrać kawałek, który trwale z kimś związałem i z kimś mi się kojarzy już całkiem sporo czasu. Właściwie dwa kawałki – intro oraz pierwszy utwór grupy UNKLE z płyty “Never, Never, Land” – które razem tworzą, moim skromnym zdaniem, jakąś spójną całość. I razem, jako całość, przywołują wspomnienia.

Niestety, znów powieje żałobą.

UNKLE – Back And Forth

UNKLE – Eye For An Eye

Dodam jeszcze ciekawostkę merytoryczną: fragment tekstu, który słyszymy na otwarcie drugiego z wrzuconych przeze mnie kawałków (”Eye For An Eye”), “Even now in heaven there are angels carrying savage weapons”, to autentyczny cytat biblijny z “Biblii Króla Jakuba” – anglikańskiego tłumaczenia Biblii, zamówionego na potrzeby tego kościoła przez Króla Jakuba na początku XVII wieku. Pochodzi, jeśli mnie pamięć nie myli, z ewangelii wg. świętego Pawła i jest bodaj jednym z najbardziej kontrowersyjnych, dyskusyjnych cytatów biblijnych, jakie dotrwały do naszych czasów w różnych jej przekładach. Zainteresowanych odsyłam po więcej informacji do google’a albo okolicznych bibliotek.

  • email
  • RSS
  • Add to favorites
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • MySpace
  • Wykop
  • Twitter
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół

Posted: June 9th, 2011
at 11:15pm by soofka

Tagged with , , ,


Categories: The 30-Day Song Challenge

Comments: No comments



 

Leave a Reply

Spam protection by WP Captcha-Free