WiT #1: Pierwsze wrażenie

Niniejszym otwieram na moim blogu nową kategorię, w której będę opisywał swoje wrażenia z pobytu w Holandii. A pobyt będzie raczej długi, na pewno nie turystyczny – przyjechałem tutaj na piąty i szósty semestr studiów, kto wie, czy nie zostanę także na siódmy. Zatem i atrakcji, i trudności czeka mnie multum, więc i będę miał o czym pisać.

Zacznę od tego, że wszystko, co ludzie gadają na temat obcych krajów, jak dotąd znajduje swoje potwierdzenie w rzeczywistości. Przede wszystkim niemieckie autostrady – jedzie się naprawdę szybko, komfortowo, bezpiecznie. Podróż z Łodzi do Eindhoven samochodem na gaz trwa jakieś dwanaście godzin. Trasa liczy niecałe 1200 kilometrów, uwzględniając postoje i małe problemy z odnalezieniem właściwej drogi (pierwszy wjazd na autostradę, jeszcze w Polsce – zamiast na Poznań, pojechaliśmy na Stryków…) daje to średnią prędkość rzędu 120 km/h. Niestety tej średniej nie wyrabia się na odcinku w Polsce – do granicy z Niemcami jechaliśmy pięć godzin, przez całe Niemcy i kawałek Holandii – siedem. I to nie tylko dlatego, że w Polsce nie ma autostrad – przejechaliśmy niemal całą A2 (za przejazd którą trzeba zapłacić, nawiasem mówiąc, niecałe 60 złotych, licząc wszystkie bramki…), która jest śmiesznie wąska i mała w porównaniu z tym, co zobaczyliśmy w Niemczech. Problem tkwi w tym, że odcinek od Poznania do granicy to labirynt objazdów po placach budowy, ciągłe kluczenie pomiędzy koparkami i niecierpliwa walka z ruchem wahadłowym.

Niemcy witają szerokim i klarownie oznakowanym autobahnem. Podróż jest niezwykle komfortowa, droga w doskonałym stanie, prędkość wysoka, choć nieodczuwalna. Podczas jazdy nie ma zbyt wiele atrakcji, ponieważ autostrady omijają szerokim łukiem wszystkie miasta. Podziwiać można jedynie las wiatraków, który towarzyszy nam właściwie przez cały czas. Niemcy witają również niespodzianką dla posiadaczy “zagazowanych” samochodów – inna końcówka przy dystrybutorach zmusza nas do wypożyczania, za złożeniem w depozycie odpowiedniej sumy pieniężnej lub dokumentu, pasującej przejściówki. Dystrybutor gazu znaleźć na stacjach nietrudno – to ten, przy którym stoją auta z polską rejestracją. Naprawdę. Zawsze.

Kilka godzin jazdy i już jesteśmy w Holandii. Kraj wiatraków i tulipanów wita… polem tulipanów. Wiatraków jeszcze nie widziałem, choć moją potrzebę podziwiania wiatraków, jeśli w ogóle kiedykolwiek taką miałem, zaspokoiłem przejeżdżając przez Niemcy. Holandia wita również ogromnymi szklarniami tuż za granicą. Ich widok skłania do refleksji nad tym, co właściwie w nich rośnie…

50 kilometrów dalej jesteśmy już w Eindhoven. Piąte co do wielkości miasto w Holandii, nieco ponad dwieście tysięcy mieszkańców, przemysłowe, produkcyjne, gdzieś tutaj jest stadion Philipsa, siedziba PSV. To wszystko, co wiem, przekraczając granice, bądź co bądź, mojego nowego domu.

Pierwsze wrażenie? Tak, oni naprawdę jeżdżą na rowerach. Wszyscy. Po drodze mijamy market, przed którym stoi gigantyczny stojak na jakieś sto rowerów. Przepełniony – w różny, nierzadko ekwilibrystyczny sposób przyczepione do niego o jakieś sto rowerów więcej. Jest niedzielny wieczór, słońce powoli zachodzi, większość mieszkańców pochowana w domach. Tylko czasem gdzieniegdzie przemyka rowerzysta, spokojnym, żółwim tempem pedałując na swojej holenderce. Tutaj murzyn, tam Turek, gdzieś indziej ktoś, kto mógłby być Holendrem, ale równie dobrze Niemcem, Francuzem albo… Polakiem.

Miasto w tej typowo letniej aurze, przesycone leniwą atmosferą wygląda uroczo i przytulnie. Niska zabudowa, wszędzie pełno szeregowców, domków z czerwonej cegły, co poniektóre urozmaicone elementami jakiejś nowoczesnej, ekstrawaganckiej architektury. Gdzieś na horyzoncie jawią się wysokie szczyty biurowców, drapaczy chmur czy co to tam jest. Ulice czyste, posprzątane, jest cicho, w oddali słychać fontannę.

Wszystko wygląda… Kurde, nie chciało mi się w to wierzyć, ale wszystko wygląda naprawdę tak, jak ludzie gadali. Pierwsze wrażenie robi znakomite i aż chce się tutaj zostać.

I to też zamierzam uczynić.

  • email
  • RSS
  • Add to favorites
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • MySpace
  • Wykop
  • Twitter
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół

Posted: August 23rd, 2011
at 7:06pm by soofka

Tagged with , , ,


Categories: Wiatraki i tulipany

Comments: No comments



 

Leave a Reply

Spam protection by WP Captcha-Free